.
Logo www.psycholog.berlin

TRUDNOŚCI SPECYFICZNE DLA OSÓB LGBT+ - PSYCHOLOG LGBT W BERLINIE PO POLSKU

Dwóch mężczyzn idzie razem ulicą w Berlinie (okolice Schöneberg), widoczne skupienie i napięcie; scena ilustruje wyzwania emocjonalne osób LGBT+.

WITAJ NA STRONIE POLSKIEGO PSYCHOLOGA W BERLINIE

Dowiedz się więcej: Problemy osób LGBT+

PRAXIS W BERLINIE

Jeśli jesteś osobą LGBT+, możesz mieć czasem wrażenie, że Twoje życie emocjonalne to jazda z dodatkowym obciążeniem. Niestety masz rację. Nie dlatego, że z Tobą jest „coś nie tak”, tylko dlatego, że homofobiczny świat potrafi być męczący: oceny, aluzje, ukrywanie się, napięcie w rodzinie, w pracy, w gabinetach lekarskich. Do tego dochodzi przecież zwykłe życie: relacje, stres, samotność, kryzysy.

W terapii da się to poukładać w sposób, który daje ulgę i więcej wpływu.
Możliwe, że z tego powodu swojej orientacji emigrowałeś za granicę. Jeśli mieszkasz w Berlin i chcesz rozmawiać o swoich problemach po polsku, zapraszam na konsultację. Gwarantuję, że nie będziesz mnie musiał wprawadzać w "tajniki" życia geja w wielkim mieście.

 

Pracuję z dorosłymi, po polsku, głównie stacjonarnie w Berlinie, w nurcie psychodynamicznym (z elementami MBT i ISTDP). 

Co może stać za tymi problemami?

 

W ujęciu psychodynamicznym często patrzymy na dwa poziomy naraz.

Pierwszy to realne doświadczenia społeczne:
odrzucenie, wyśmiewanie, przemoc, presja ukrywania się. To zostawia ślad. Jeśli przez lata uczyłeś się, że lepiej nie mówić prawdy o sobie, organizm przestaje odróżniać „niebezpieczne kiedyś” od „bezpieczne dziś”.

Drugi poziom to sposób, w jaki ten świat wszedł do Twojej psychiki:
Czasem pojawia się wstyd, czasem gniew, czasem potrzeba bycia idealnym, żeby „zasłużyć” na spokój. Bywa też ambiwalencja: jednocześnie chcesz bliskości i boisz się jej, bo bliskość oznacza widoczność, a widoczność oznacza ryzyko.

Do tego dochodzi zwykła historia relacji: rodzina, przywiązanie, to, czy Twoje emocje były widziane i przyjmowane.

Stres mniejszościowy może nałożyć się na wcześniejsze trudności i je wzmocnić. I wtedy człowiek myśli: „ze mną jest coś nie tak”, a w rzeczywistości to skomplikowana suma doświadczeń.

Są też trudności bardzo „berlińskie”: dużo wolności na papierze, ale w praktyce nadal zdarzają się sytuacje, w których czujesz się obco. Do tego dochodzi język. Możesz świetnie mówić po niemiecku w pracy, a i tak nie mieć słów na wstyd, żal albo złość, kiedy jesteś w emocjach. A bez słów łatwo o samotność.

W przypadku osób transpłciowych lub niebinarnych dochodzą kolejne warstwy: misgendering, formalności, ciągłe „tłumaczenie się”, czasem poczucie, że Twoje ciało jest w centrum uwagi innych ludzi bardziej niż Twoje życie. To może budzić chroniczne napięcie i wyczerpanie.

Jak Twoje problemy mogą wyglądać na co dzień?

Najczęściej nie chodzi o „wielki dramat”. To raczej codzienne "drobiazgi", które powtarzają się setki razy i robią swoje. Niby da się funkcjonować, ale koszt jest wysoki. Coraz wyższy. Co to za drobiazgi?

  • Skanowanie otoczenia: zanim coś powiesz, sprawdzasz, czy to bezpieczne. Kto tu jest? jaki mamy klimat? czy można wspomnieć o partnerze/partnerce? czy lepiej ominąć temat? To wygląda niewinnie, ale męczy jak praca w tle na pełnych obrotach.

  • Uprzedzanie wstydu: układasz zdania tak, żeby nikt nie miał pretekstu do komentarza. Czasem nawet nie zauważasz, że robisz to automatycznie.

  • Napięcie w relacjach rodzinnych: „u nas się o tym nie mówi”, „nie w domu”, „przy babci nie”. Możesz mieć poczucie, że Twoje życie jest akceptowane warunkowo: tak długo, jak jest niewidoczne.

  • Mikroagresje: żarty, „pytania z ciekawości”, dziwne spojrzenia, sugestie, że to etap, moda, problem z ojcem lub matką. To są drobne ukłucia, które potrafią kumulować się w lęk i złość.

  • Wewnętrzny krytyk: nawet jeśli na zewnątrz jesteś pewny siebie, w środku możesz słyszeć głos: „nie przesadzaj”, „nie rób problemu”, „nie bądź taki/taka”. To bywa echo świata, które przeniosło się do środka.

 

U osób nieheteronormatywnych często pojawia się to, co w literaturze nazywa się stresem mniejszościowym. Prościej: dodatkowy stres wynikający nie z orientacji czy tożsamości, tylko z reakcji otoczenia, stygmy i konieczności chronienia siebie. Ten stres potrafi wiązać się z lękiem, obniżonym nastrojem, napięciem, problemami ze snem, a czasem z używaniem substancji (np. chemsex) i zachowaniami ryzykownymi (np. seks bez zabezpieczenia z nieznanymi osobami) jako formą „znieczulenia”. To nie jest powód do wstydu czy samopotępienia. Korzystaj z życia, bo na to zasługujesz. Ale nie pozbawiaj się refleksji nad tym jak to robisz.

Wyjazd do Berlina bywa jak zdjęcie ciężkiego plecaka z pleców. Nagle możesz trzymać kogoś za rękę, nie sprawdzając co pięć sekund, kto patrzy. Możesz powiedzieć „mój chłopak”, „moja dziewczyna”, „moja osoba” bez odruchowego kasowania zdania w połowie. Dla wielu osób to jest realna ulga - pierwszy raz od dawna oddychasz pełniej.

Tylko że po tej uldze często przychodzi drugi etap: cichy i mniej romantyczny, ale psychicznie bardzo znaczący i stanowiący nielada, często niespodziewane wyzwanie.
 

1) Wolność na zewnątrz, czujność w środku

Możesz mieszkać w dzielnicy, w której tęczowa flaga nikogo nie dziwi, a i tak łapać się na tym, że w tramwaju ściszasz głos, w pracy omijasz temat, a w sklepie automatycznie „prostujesz” gesty. To nie hipokryzja. To pamięć układu nerwowego. Jeśli wcześniej przez lata uczyłeś się, że widoczność równa się ryzyko, to nawet w bezpieczniejszym miejscu organizm jeszcze długo działa w trybie „na wszelki wypadek”.

2) Nowa samotność: nie ta z braku ludzi, tylko z braku „swoich”

Berlin daje tłum i możliwości, ale nie daje automatycznie bliskości. Możesz poznawać osoby, imprezować, randkować i nadal czuć się samotnie, bo brakuje relacji, w których nie musisz nic udowadniać. U części osób dochodzi „samotność emigracyjna”: nie masz starej sieci wsparcia, a nowa jeszcze się nie zbudowała. W  Berlinie możesz mieć super kluby, bary i kawiarnie "hetero friendly" pod domem - i nadal nie mieć do kogo zadzwonić, kiedy naprawdę Ci źle.

3) Język: po niemiecku da się działać, ale po polsku łatwiej czuć

Wiele osób mówi po niemiecku świetnie „zadaniowo”: praca, urząd, lekarz, small talk. A potem przychodzi wstyd, żal, złość, zazdrość, lęk przed porzuceniem - i nagle brakuje słów. Wtedy łatwo o dwa skrajne rozwiązania: albo milczysz, albo wybuchasz. To jest jeden z powodów, dla których terapia po polsku bywa tu realnie pomocna: nie chodzi o ideologię, tylko o dostęp do niuansów i „drugiego dna”, gdy emocje robią się mocne.

4) „Scena” i randkowanie: niby łatwiej, a czasem trudniej

Berlin ma bogate życie queerowe, ale ono też potrafi mieć swoje cienie: presję wyglądu, porównywanie się, body shaming, ageism, szybkie tempo, relacje „na chwilę”. Dla jednych to wolność, dla innych - zmęczenie i poczucie bycia wymienialnym. Jeśli w tle masz historię odrzucenia albo długiego ukrywania się, takie środowisko potrafi uruchomić stary schemat: „muszę zasłużyć”, „muszę być idealny”, „jak pokażę potrzeby, to mnie skreślą”.

5) Przeniesiony wstyd i „wewnętrzny policjant” z dawnego życia

U części osób po migracji pojawia się zaskakujący smutek: „czemu ja dopiero teraz?”, „ile mnie ominęło?”, „ileu rzeczy nie robiłem żyjąc w ukryciu?”. To często żałoba po latach, w których trzeba było się chować albo dopasowywać. I zdarza się złość - na rodzinę, szkołę, kościół, politykę, na siebie za własny strach. To normalne, że po uldze przychodzi rozliczanie. Tylko dobrze to przeżyć tak, żeby nie utknąć w cynizmie albo w autoagresji.

6) Rodzina zostaje w Polsce, Ty zostajesz między światami

Nawet jeśli Berlin jest bezpieczniejszy, relacje rodzinne nie resetują się na granicy. Możesz mieć kontakt poprawny, ale powierzchowny. Możesz żyć podwójnie: „tu jestem sobą, tam jestem ostrożny”. Czasem to jest świadomy wybór, czasem koszt, który zjada energię. Bywa też, że rodzina „akceptuje”, ale pod warunkiem niewidoczności. A niewidoczność w dłuższej perspektywie robi z człowieka kogoś, kto sam siebie trzyma na smyczy.

7) Bezpieczeństwo: Berlin nie jest bajką

Ważne jest, żeby nie wpaść w mit „tu już nic mi nie grozi”. Niestety w Niemczech odnotowuje się wzrost przestępstw motywowanych wrogością wobec osób LSBTIQ i Bundeskriminalamt publikuje na ten temat regularne raporty. W samym Berlinie też zdarzają się ataki i nękanie - nawet miejsc otwarcie queerowych.Jeśli o tym nie wiedziałeś_aś, to nie ma Cię wystraszyć. To ma Ci tylko pomóc uczciwie nazwać rzeczywistość: czasem Twoja czujność ma swoje źródła w realnym doświadczeniu, a nie w „przesadzie”.

8) Jeśli jesteś migrantem i jednocześnie „mniejszością w mniejszości”

Jeśli dochodzi do tego pochodzenie, akcent, niższy status materialny, doświadczenie migracyjne - obciążenie może się zwielokrotnić. Badania jakościowe nad LGBTQ* uchodźcami w Niemczech opisują, że po migracji stresory nie znikają magicznie: pojawiają się nowe formy zagrożeń, niepewność i napięcia związane z widocznością i bezpieczeństwem. Oczywiście Polacy w Berlinie w sensie formalnym najczęściej uchodźcami nie są, ale jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że emigracja do Niemiec często motywowana jest homofobią w Polsce, to częśc wniosków z tych badań można uczciwie przypisać także polskiej mniejszości LGBT+ w Berlinie. Ważne: czasem problemem nie jest „Twoja psychika”, tylko warunki, w których musisz ją nosić.

Jak to przekłada się na terapię?

W pracy terapeutycznej często chodzi o dwie rzeczy naraz:

  • po pierwsze: zmniejszyć przewlekłą czujność, wstyd i samotność, które narastają w migracji;

  • po drugie: zobaczyć, jakie schematy relacyjne uruchamiają się w nowym mieście (np. unikanie, przyklejanie się, testowanie, udawanie „nie potrzebuję nikogo”) i nauczyć się reagować inaczej.

LGBTQ+:
Migracja do Berlina - czyli miało być lżej, a jest...

Zapisz się

Kiedy warto się skonsultować?

Warto rozważyć konsultację, jeśli czujesz, że temat LGBT+ i migracji do Berlina zaczyna Cię kosztować więcej, niż chcesz płacić.

  • Jeśli po przeprowadzce miało być lżej, a Ty jesteś w stałej czujności: analizujesz otoczenie, unikasz tematów, „dopasowujesz się”, żeby nie zostać ocenionym;

  • Jeśli niby masz ludzi wokół, ale w środku czujesz samotność, bo brakuje relacji, w których możesz być sobą bez kalkulacji i bez roli.

  • Jeśli randkowanie i „scena” w Berlinie zamiast wolności daje Ci przeciążenie, porównywanie się, wstyd albo poczucie bycia wymienialnym.

  • Jeśli masz dość życia w dwóch wersjach: „tu” otwarcie, a „tam” (rodzina, dawne środowisko) ostrożnie, z autocenzurą.

  • Jeśli w relacjach wracają podobne, szkodliwe schematy: przyklejanie się, szybkie odcinanie, testowanie, wycofywanie się, konflikty o drobiazgi, po których zostaje duży smutek.

  • Jeśli doświadczyłeś przemocy, nękania, odrzucenia lub upokorzenia i to wraca w myślach albo w ciele (napięcie, bezsenność, pobudzenie).

  • Jeśli rośnie u Ciebie używanie alkoholu, dragów, kompulsywnego seksu, pracy albo scrollowania jako sposobu na „nieczucie”.

  • Jeśli masz poczucie, że utknąłeś: chcesz bliskości, ale boisz się jej; chcesz być widoczny, ale to Cię przeraża.

 

Nie musisz wiedzieć, „co dokładnie Ci jest”. Konsultacja jest po to, żeby wspólnie uporządkować sytuację, nazwać najważniejsze obciążenia i zobaczyć, co może Ci realnie pomóc.

Jeśli jesteś w kryzysie.

Jeśli pojawiają się myśli o zrobieniu sobie krzywdy, poczucie, że możesz stracić kontrolę, albo jesteś w stanie, w którym nie czujesz się bezpiecznie - nie czekaj. Skontaktuj się pilnie z pogotowiem, telefonem zaufania lub poproś kogoś bliskiego o natychmiastowe wsparcie.

Terapia jest ważna, ale w kryzysie najpierw liczy się Twoje bezpieczeństwo.

Jak będziemy pracować w psychoterapii?

Prowadzę psychoterapię psychodynamiczną po polsku w Berlin dla osób dorosłych. Spotykamy się regularnie i przyglądamy temu, co realnie dzieje się w Twoim życiu: relacjom, lękom, decyzjom, sposobom chronienia siebie. Szukamy wzorców: kiedy się wycofujesz, kiedy zaciskasz zęby, kiedy udajesz, że Cię to nie rusza, a kiedy wybuchasz. I sprawdzamy, skąd to się wzięło oraz jak możesz odzyskać wybór.

Używam też narzędzi, które są bardzo konkretne:

  • MBT (podejście oparte na mentalizacji): uczysz się lepiej rozpoznawać, co dzieje się w Tobie i w innych, zwłaszcza w napięciu. To pomaga odróżniać fakty od domysłów, np. „on mnie odrzuca” od „ja boję się odrzucenia”. W stresie mniejszościowym to kluczowe, bo mózg ma powody, żeby być czujny. 

  • ISTDP (Intensive Short-Term Dynamic Psychotherapy): gdy emocje są zablokowane albo napięcie idzie w ciało, pracujemy nad tym, żebyś mógł bezpiecznie zbliżyć się do uczuć ukrytych pod lękiem, złością czy odrętwieniem. To podejście pomaga wyjść z automatycznego unikania i budować większą odporność na emocje, bez zalewania i bez „przepychania się”.

 

Domyślnie pracuję stacjonarnie w Berlin, także z myślą o osobach mieszkających w Prenzlauer Berg i okolicach. Spotkania na miejscu zwykle dają większą stabilność i większą szansę na głęboką pracę: mniej zakłóceń, mniej uciekania w półobecność, łatwiej utrzymać regularność. Jeśli jednak jesteś chory, w podróży albo masz realne trudności logistyczne, możliwa jest forma online lub hybrydowa jako wsparcie.

Pracuję wyłącznie po polsku, bo w języku ojczystym łatwiej złapać niuanse wstydu, złości, ambiwalencji i „drugiego dna”. Przy tematach LGBT+ to często robi różnicę: jedno słowo może oznaczać ulgę albo zacisk w gardle.

Chcę, żebyś usłyszał_a to jasno: w pracy ze mną nie musisz się tłumaczyć ani dopasowywać do heteronormy. Bez względu na orientację, tożsamość czy sposób życia, pracujemy z Twoim doświadczeniem, nie z cudzymi opiniami.

Mity i błędne koła u osób LGBT+

 

  • „Skoro jestem LGBT+, to muszę być twardy, bo inaczej sobie nie poradzę.” 
    Twardość może być strategią przetrwania, ale czasem odcina też od bliskości i wsparcia. Zazwyczaj więc nie polecam.
     

  • „Jak mam gorszy czas, to znaczy, że się nie akceptuję.” 
    Niekoniecznie. Możesz się akceptować i jednocześnie być zmęczony światem.
     

  • „Jak nie będę o tym tyle myśleć, to zniknie.” 
    Czasem ignorowanie daje krótką ulgę, ale długofalowo zwykle zwiększa napięcie i samotność.
     

  • „Pogadam z AI i będzie jak terapia.” 
    Rozmowy z ChatGPT czasem pomagają uporządkować myśli, ale mogą też szkodzić: nakręcać analizowanie, utwierdzać w autodiagnozach albo zastępować realny kontakt.
    To nie jest alternatywa dla psychoterapii, zwłaszcza gdy w grę wchodzi wstyd, trauma lub bezpieczeństwo.

Co zwykle się zmienia?

Realistycznie: nie chodzi o to, żeby świat nagle przestał być nieprzyjemny. Na niego wpływ mamy bardzo ograniczony. Chodzi o to, żebyś Ty miał_a więcej spokoju i wpływu.

Po i często już w trakcie terapii często pojawia się:

  • mniejsze napięcie i mniej „życia na czujce”,

  • lepsze rozpoznawanie emocji i potrzeb, zamiast automatycznego tłumienia,

  • więcej odwagi do stawiania granic i wybierania bezpiecznych ludzi,

  • mniej wstydu, który steruje Twoimi decyzjami,

  • poprawa jakości relacji, bo nie musisz stale ukrywać części siebie.

 

W badaniach podkreśla się, że to nie „LGBT+” jest problemem, tylko długotrwałe obciążenie związane ze stygmą, oczekiwaniem odrzucenia i ukrywaniem się.

To da się zmieniać, szczególnie gdy masz bezpieczną relację terapeutyczną i dobre miejsce do życia. Mimo wszystkich mankamentów, Berlin nadal można uzawać za miejsce wystarczająco dobre.

Psychoterapia psychodynamiczna Berlin - co to znaczy w praktyce?

Psychoterapia psychodynamiczna skupia się na tym, jak Twoje obecne trudności łączą się z wcześniejszymi doświadczeniami, relacjami i sposobami radzenia sobie. Nie chodzi o “grzebanie w dzieciństwie” dla samego grzebania. Chodzi o rozumienie wzorców, które dziś automatycznie uruchamiają alarm, i o poszerzenie Twojej swobody wyboru.

W praktyce wygląda to tak:

  • przyglądamy się, kiedy lęk rośnie co go poprzedza, co go nasila, a co chwilowo łagodzi,
  • rozpoznajemy Twoje strategie ratunkowe (kontrola, unikanie, perfekcjonizm, zadowalanie innych) i ich koszty,
  • sprawdzamy, jakie emocje są dla Ciebie najtrudniejsze do pomieszczenia i dlaczego.
     

Elementy MBT i ISTDP jako realne narzędzia

MBT (terapia oparta na mentalizacji) wzmacnia umiejętność mentalizowania, czyli rozumienia, co dzieje się w Twoim umyśle i w umysłach innych ludzi. To przekłada się na regulację emocji, czyli zdolność przechodzenia przez napięcie bez zalewania albo odcinania się. W lęku często zaczynamy traktować myśli jak fakty. Pracujemy wtedy na pytaniach typu: “Skąd wiem, że to na pewno?”, “Co jeszcze może to znaczyć?”, “Co czuję pod spodem?”.

ISTDP (intensywna krótkoterminowa psychoterapia dynamiczna) bywa pomocna, gdy lęk jest mocno związany z tłumionymi emocjami. Zamiast długo krążyć wokół objawów, czasem delikatnie sprawdzamy, czy za napięciem nie stoi np. złość, żal albo lęk przed bliskością. To nie jest “przepychanie”. Tempo dopasowujemy do Twojej tolerancji. Przykładowe interwencje to np. zatrzymanie się przy konkretnej scenie z życia, zauważenie sygnałów z ciała i sprawdzenie, jakie uczucie próbuje się przebić.

Pracuję tylko po polsku, bo w języku ojczystym łatwiej nazwać niuanse emocji, wspomnienia, wstyd i złość. Łatwiej też usłyszeć znaczenia i “drugie dno” wypowiedzi: to, co mówisz między wierszami, jak mówisz, co pomijasz. To zwykle przyspiesza rozumienie siebie. Jeśli na co dzień funkcjonujesz po niemiecku lub angielsku, to nie przeszkadza. Po prostu terapię prowadzimy w języku, w którym Twoje emocje mają najwięcej odcieni.

Zapisz się

Ramy pierwszego spotkania.

Na pierwszym spotkaniu ustalamy, z czym przychodzisz i co jest teraz najbardziej obciążające.

Pytam o Twoją sytuację w relacjach, w pracy, w rodzinie, o to, jak wygląda Twoje wsparcie i gdzie pojawia się napięcie.

Jeśli chcesz, dotkniemy tematu coming outu, ukrywania się lub doświadczeń dyskryminacji, ale w Twoim tempie.

Wspólnie nazwiemy cele: co miałoby się zmienić w praktyce, żebyś oddychał łatwiej. Powiem też, jak mogłaby wyglądać dalsza praca i ustalimy zasady współpracy.

To nie jest egzamin z „tożsamości”. To rozmowa o Twoim życiu i o tym, jak je dźwigać lżej.

Jeśli chcesz zacząć...

Jeśli chcesz zmniejszyć napięcie związane z życiem w mniejszości, wzmocnić relacje i odzyskać więcej spokoju w codzienności, zapraszam na konsultację.

To może być dobre dla Ciebie, jeśli:

  • czujesz chroniczną czujność, wstyd lub samotność,

  • masz dość ukrywania się albo udawania, że „to Cię nie rusza”,

  • chcesz rozmawiać po polsku, bez tłumaczenia niuansów.
     

Domyślnie spotykamy się stacjonarnie w Berlin, a online lub hybrydowo pracujemy w uzasadnionych sytuacjach.

Często zadawane pytania (FAQ) psychoterapii osób LGBT+ w Berlinie

Czy terapia będzie próbą „zmiany” mojej orientacji albo tożsamości?

Nie. Po pierwsze - to nie możliwe. Po drugie - to byłoby nieetyczne i szkodliwe. Pracujemy nad Twoim dobrostanem, emocjami, relacjami i sposobami radzenia sobie ze stresem uwzględniając unikalne doświadczenie którym dysponujesz jako osoba nieheteronormatywna lub/i nie cis-normatywna.

Czy muszę mówić o LGBT+ od pierwszego spotkania?

Nie musisz. Możesz zacząć od objawów i codziennych trudności. Temat tożsamości poruszysz wówczas, gdy będziesz na to gotowy_a. Nawet jeśli o to zapytam w trakcie konsultacji, a Ty nie odpowiesz zgodnie z prawdą, jest bardzo możliwe, że do tego dojrzejesz w trakcie terapii. Nie przejmuj się - nie urazi mnie to, ani nie potraktuję tego "oszustwa" osobiście. Rozumiem, że czasem potrzeba czasu, aby powiedzieć o swojej tożsamości nawet psychoterapeucie.

Co jeśli mój problem to wstyd i trudno mi o tym mówić po polsku?

Wstyd jest częstym doświadczeniem. Zaczynamy od bezpiecznych fragmentów Twojego doświadczenia i uwzgledniamy Twoje tempo. Samo to, że możesz nazwać rzeczy po polsku bez autocenzury, często przynosi ulgę.

Czy w Berlinie to w ogóle problem? Tu jest przecież „otwarcie”.

Berlin bywa otwarty, ale to nie kasuje historii, doświadczeń z Polski ani drobnych codziennych sytuacji, które uruchamiają czujność. Dodatkowo migracja i język potrafią zwiększać samotność.

Czy osoby LGBT+ częściej mają depresję lub lęk?

Ryzyko jest wyższe, ale kluczowe jest dlaczego: przewlekły stres mniejszościowy, stygma, oczekiwanie odrzucenia i ukrywanie się. To nie jest „wina orientacji”. 

Czy mogę przyjść, jeśli jestem singlem i nie mam „tematu relacyjnego”?

Tak. Samotność, wstyd, lęk, kryzysy tożsamości, praca, rodzina, granice, ciało - to wszystko jest materiałem do terapii niezależnie od statusu związku.

Czy ChatGPT może mi pomóc zamiast terapii?

Czasem może uporządkować myśli, ale nie zastąpi bezpiecznej relacji terapeutycznej. W trudnych momentach może też nakręcać analizowanie i autodiagnozy. Jeśli cierpisz, lepiej oprzeć się na realnym wsparciu.

Zapisz się

Jakimi jeszcze problemami można się zająć w psychoterapii po polsku w Berlinie? Sprawdź!

Przygnębienie, drażliwość, depresja; 

Poczucie własnej wartości;

Relacje i samotność;

Kryzysy życiowe;

ADHD i spektrum autyzmu.

Zewnętrzne materiały po polsku:

[1] Medycyna Praktyczna, 2019, „LGBT - ludzie g(ł)odni bezpieczeństwa i troski

https://www.mp.pl/psychiatria/ekspert/wywiady/187390,lgbt-ludzie-glodni-bezpieczenstwa-i-troski

[2] Puchalska-Wasyl, Jaroszek, 2025, „Minority stress and the psychological well-being of non-heteronormative people” (Psychiatria Polska)

https://www.psychiatriapolska.pl/Minority-stress-and-the-psychological-well-being-of-non-heteronormative-people-The%2C199788%2C0%2C1.html?

[3] Kampania Przeciw Homofobii, 2016, „Zdrowie LGBT. Przewodnik dla kadry medycznej” (PDF)
https://kph.org.pl/wp-content/uploads/2016/04/Zdrowie-LGBT-_-Przewodnik-dla-kadry-medycznej.pdf

Jestem członkiem:

VFP
Ustawienia plików cookie

Paweł Kurczak
psycholog
psychoterapeuta*
Heilpraktiker für Psychotherapie


Adres Praxis:
Käthe-Niederkirchner-Straße 3
10407 BERLIN (Prenzlauerberg)
tel. 0162 657 2425